Wstać, nie wstać, oto jest pytanie.

Kategoria: Rodzina Opublikowano: środa, 27 wrzesień 2017 RadosnyTata Drukuj E-mail

Ciężki ten los Taty, oj ciężki. Od samego rana trzeba podejmować bardzo trudne decyzje, a to czy podnieść tyłek już o szóstej rano czy może wcześniej. A może jednak jeszcze wcześniej kiedy trzeba przenieść Młodsze do jej łóżka, co by się nam nie rozpychała.

Tęsknie za czasami kiedy nie mówiła, nie chodziła a dzień można było zacząć porannym seksem, co wprowadza w ciekawy nastrój. J Oczywiście że tak nie myślę. Bogactwo myśli, jakie dzisiaj nasz Dorotek wywala z siebie jest tak uroczy, że nawet najlepszy poranny seks tego nie przygasi.

Każdy dzień jest praktycznie taki sam. Żeniąc się z pracownikiem służby zdrowia nie ma normalnych weekendów, nie ma pełnych świąt, nie ma wolnego jakby się chciało. Weekend ma Tata, a i to nie zawsze. Poranek, godzina szósta, czas wypić kawę. Męską. Dużą. Bez śmietanki i cukru a moc ma wykręcać na usta na lewą stronę.

Jest to jedyna chwila kiedy zwierzyniec jeszcze śpi ( HA, nie dzieci, nie żona, ale nasz zwierzyniec czyli wszystko co chodzi na więcej niż dwu łapach. Można zatopić się w ciszy, i pomiędzy chrapaniem małżonki, wsłuchać się w glos ptaków, budzących się do życia. Wróć, obudzonych do życia. Budzą się one dużo wcześniej, ale nie będę z kawą paradował na ławkę, siadał pod blokiem i czekał aż ptactwo się obudzi.

Potem praca. Nie tylko ta etatowa. Nie tylko ta, w której zarabia się pieniądze. Pierwsza praca najważniejsza – odstawienie pociechy do szkoły i przedszkola. Starsza chodzi sama. Nie jest daleko ale i tak stres jest. No BA. Młodsza sama nie chce chodzić, a nawet jak by chciała to nie może, a nawet jakby mogła, to zainteresowana wszystkim dookoła, zajęłoby jej to tyle czasu, że bez przebierania się w kapcie, musiałaby wracać. Jaki to więc sens puszczać w świat samą nasze Tornado.

Spokojnie, po sprawdzeniu czy w plecaku do szkoły są tylko niezbędne do nauki rzeczy (LOL – za moich czasów nie nosiłem aż tak wielu dziwnych rzeczy do szkoły a już z pewnością zostawiałem zabawki) które z lekkiego plecaka ( nie pozwalamy na przynoszenie całego zestawu ze szkoły do domu) robią tonaż niemniejszy niż dzienny przesył paczek DHL na terenie kraju.

Mija te kilka godzin na czynnościach nie związanych z życiem, ale ot, tak, przeżyte wegetatywnie, czas ruszyć do domu gdzie od samego wejścia zastanawiam się czy koty od razu ukatrupić, czy dać im kolejną szansę na udane kolejne kocie życie. Pies zawsze się cieszy. Przede wszystkim dlatego że dawno nie widział teściowej. Ale czy ktoś widział Goldena nie uśmiechniętego? HA a ja widziałem. Za każdym razem kiedy musi iść do kąpieli wbrew sobie i jest to kąpiel w domu. Te we wszelkich błotach, kałużach, trawach, nie powiem w czym jeszcze, potrafią go zając godzinami.

Minęło tyle czasu, a to dopiero początek popołudnia w domu.

Odsłony: 1685

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy Odśwież

Mam to co mam i jestem szczęśliwy

Straciłem to co straciłem i nadal jestem szczęśliwy