Donald Tusk "Szczerze", ale czy tak do końca?

Lubicie politykę? Pewnie tak średnio. Chociaż polityka mnie dotyka każdego dnia, to, jest to związek bez wzajemności. Ta niechęć, to nie tylko szereg zmian, zachodzących w kraju, z którego coraz trudniej jest mi się wyrwać, zawężanie wolności, za chwilę wymuszanie na moich dzieciach chodzenia na etykę. Dlatego, dość długo czekał na mnie Donald Tusk, ze swoją „Szczerą” opowieścią, która powstała w okresie, kiedy został wybrany na stanowisko Prezydenta Europy.

Sam nie wiem, jak to się stało, że kupiłem tę książkę, chociaż nie miałem zamiaru jej czytać. Nie jestem ani wielkim przeciwnikiem Pana Tuska, ani jego zwolennikiem. Po prostu uważam, że jak każdy ważny, decyzyjny polityk, miał w swojej historii decyzje mniej, lub bardziej udane.

Stąd moje obawy, o to, że w książce znajdę długie opisy, wynurzenia, czy nawet żale autora, o tym, jak to niewdzięczni Polacy, szczególnie ci, z obozu dzisiejszej partii rządzącej, wyeksmitowali swojego premiera, bez prawa powrotu. Tymczasem, Pan Donald Tusk mnie bardzo zaskoczył. Nie mniej, kiedy się dowiedziałem, że nie będzie kandydował na urząd prezydenta w 2010 roku.

Ze stron, nie wylewa się żal, smutek, z powodu odrzucenia, ale ukazuje się osobistość, wybrana na najwyższy urząd w Unii Europejskiej. Osobistość, która ma przed sobą bardzo trudne zadanie szukać kompromisu pomiędzy mniej lub bardziej, skłóconymi lokatorami jednej klatki schodowej, w jakimś bloku.

I nie jest to najłatwiejsze zadanie. Przekornie, mogę porównać Pana Donalda, do dwóch postaci, z kultowego serialu Jana Winnickiego, i niezapomnianego Stanisława Anioła. Dlaczego tak? Być może dlatego, że czasami trzeba w sposób zawaluowany dogadać sprawy uchodźców, a w innym przypadku uderzyć pięścią w stół i w sposób dosadny wypowiedzieć się na temat działań brytyjskich urzędników, o odwlekaniu Brexitu i ich kombinacji na ten temat.

Cała opowieść, to skrót pięciu lat pracy w najważniejszym gabinecie w UE, wśród gwiazd świata polityki, muzyki, świata sztuki, czy sportowców.

Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że wielu może nie trawić tej postaci, uważać takowego za zdrajcę, za złodzieja… Ja takiego zdania o tym człowieku nie mam. Nie mam powodu mieć.

Polecam także:

Oldze Tokarczuk słów kilka.

Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?

Bo z dzieckiem, należy prowadzić dialog.

 

Nie uważam go także, za osobę krystaliczną, bez skazy. Wręcz przeciwnie, tych skaz jest całkiem sporo, a wiele z nich, nie da się już naprawić. Polecam tę książkę do przeczytania każdemu, kto widzi w politykach ludzi w żelaznej zbroi. A tymczasem, są to ludzie, bardzo często, tacy sami jak my.

Ps, apeluję o to, aby darować sobie dyskusje typowo polityczne, bo nie o tym jest ta krótka opowieść.

Ps 2, A teraz najważniejsze. Czy uwierzyłem? Czy przyznaję, że była to szczera książka? Nie traktowałem jej w kategorii spowiedzi, a raczej reportażu, pamiętnika. Skoro to pamiętnik, to nie można go traktować, jako obiektywnego opisu wydarzeń, mających spory wpływ na życie mieszkańców Unii Europejskiej. Jeżeli odniosę się do momentów, gdzie autor opisuje organizacje szczytów, relacjonuje spotkania z politykami, odnosi się, do zmian politycznych zachodzących w Polsce (szczególnie formę kontaktów z panią premier Szydło, panem ministrem Waszczykowskim, panem Morawickim, czy też odnośnie pana Kaczyńskiego), to uważam, że jest to książka o szczerości. Jest to książka o tym, jak to jest, być kimś w Unii Europejskiej, kimś, kto bardzo często ma za obowiązek, doprowadzenie do pionu takich polityków, jak pani Mercel, czy Macrona.

Z czystym sercem, polecam.

Odsłony: 332

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy Odśwież