Oldze Tokarczuk słów kilka.

Kategoria: Tata Czyta Opublikowano: sobota, 08 maj 2021 RadosnyTata Drukuj E-mail

Na świecie występuje całkiem sporo niezmiennych praw, zasad. Wiele z nich są to stałe prawa, spisane i udowodnione raz a dobrze, a inne wywracają świat do góry nogami, jak chociażby odkrycie, że to nie Słońce kręci się dookoła Ziemi. Prawa fizyczne, zasady chemiczne, twierdzenia matematyczne… Od wielu lat dostrzegam kolejne, bardzo istotne, niedające spokoju ducha, prawo Tokarczuk.

Kiedy pokonałem „Bieguni”, to powiedziałem sobie: nigdy więcej. Moja słaba silna wola nie jest na tyle silna, aby się całkowicie poddać, więc przebrnąłem przez „Prowadź swój pług…” – filmowy Pokot. Oczywiście, to inny kaliber, niż zlepek opowiadań, ale jednak. Skoro dałem radę Dwóm, to pokonam i Trzecią. A chociaż może przekartkuję. I padło na „Księgi…”

 

Przeczytaj także:

Yuval Noah Harari „Sapiens” - traktat dla ludzi o ludziach.

"Okruch" Anna Ficner - Ogonowska

O czytaniu słów kilka.

 

 

To nie jest podróż przez siedem granic, przez pięć języków i trzy religie. To jest droga krzyżowa dla czytelnika, który dopiero przy tej pozycji, może spotkać się z Panią Olgą i jej powiedzieć, ty to masz jaja…. Serio. Podchodziłem do nich wiele razy. Często kończyłem w okolicy trzeciej części i czułem się bardzo zmaltretowany. Nie, nie chodzi o zawartość, której nie zamierzam nikomu zdradzać, tylko o sens spisania dziejów, opisanych w sposób tak odważny, jak mało kto do tej pory to uczynił.

Miałem okazję porozmawiać z Panią Olgą, w trakcie Festiwalu w Kostrzynie, i powiedziała mi, że to było jedno z najdłużej przez nią pisanych dzieł, w jej życiu. Sama się sobie dziwi, że ukończyła, bo wiele razy odkładała prace nad tą książką, czasami na wiele tygodni. A miewała takie myśli, aby ich nie kończyć. Odpowiedziałem jej, że to podobnie do mnie, tylko ja odkładałem czytanie na kilka tygodni. I wracałem.

Mój romans z Panią Olgą można przyrównać tylko do burzliwego związku. Jak jesteśmy razem, to zaczyna między nami narastać napięcie, powoli, pęcznieje, balonik się nadyma, coraz bardziej, rośnie, i?? I pęka. Wtedy oznajmiamy sobie, że musimy dać sobie czas. Ja ląduje na kanapie z pilotem, a Ona na półkę, gdzieś pomiędzy Mario Puzo, słownik do angielskiego i Artura Andrusa.

Rozstajemy się na chwile, czasami godziny, dni, tygodnie, miesiące, aby znowu wpaść sobie w ramiona. Stęsknieni, niemalże ze łzami w oczach. I po kolejnych stronach, kolejnego Epizodu, zacząć znowu się na siebie gniewać.

Tak, Pani Olga, to szalona kobieta. Żaden normalny człowiek, nie pisze, tak jak Ona, nie buduje, tak jak ona nierzeczywistej rzeczywistości. Niczym Paschalis opisujący Kummernis, i pewna Marta… A może to chodziło o Ergo Sum?

Sam nie wiem. A może, ktoś mi pomoże?

 

Odsłony: 146

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy Odśwież